**Colette
– Proszę, powiedz Kaelenowi, że mi przykro – pociągnęłam nosem, stojąc na skraju lasu wyznaczającego granicę terytorium naszej watahy. Miasteczko Oakhaven znajdowało się tuż na końcu ścieżki.
– Bądźmy szczerzy, Colette, g*wno go to będzie obchodzić – odparł Brant. Wskazał na ścieżkę. – Zmiataj.
Uczepiłam się ramienia Branta, posyłając mu moje najlepsze spojrzenie damy w opałach. – Ale to








