**Vanya**
Wkroczyłam pięć mil na terytorium Zmierzchnego Księżyca i zaczęłam się zastanawiać, jaką właściwie ochronę granic mają ci idioci. Byłam w wilczej postaci – nie chciałam robić ze swojej obecności czegoś aż tak oczywistego – ale mimo wszystko. Nie kluczyłam. Następowałam na gałązki. Robiłam wszystko z wyjątkiem siadania i wycia.
Wiedziałam, że gdybym za bardzo się starała, nabraliby podejr








