**Vivien
Właśnie wracałam do swoich komnat, kipiąc ze złości po tym, jak zlekceważono moje obawy przez moich synów, kiedy ktoś chwycił mnie za ramię i odciągnął na bok. Zirytowana, odwróciłam się, by stawić im czoła, gotowa wygarnąć im, co o tym myślę.
Kiedy jednak zobaczyłam grupę ludzi zebranych wokół mnie, ich twarze wykrzywione gniewem i współczuciem, poczułam ukłucie ciekawości.
– Luno, czy m








