**Vanya
Stałam na skraju rozległego placu treningowego, którego obrzeża wyznaczały niebotyczne drzewa, a ich liście szeleściły na delikatnym wietrze. Promienie słoneczne przenikały przez gęste ulistnienie, rzucając na ziemię cętkowane wzory. Z tego punktu obserwacyjnego patrzyłam, jak Kaelen – budząca grozę postać o szerokich ramionach i imponującej prezencji – wyładowywał swoją frustrację na kilk








