Victor
Trucizna.
Była pierwszą rzeczą, jaka przyszła mi do głowy, gdy usłyszałem, jak ktokolwiek, z kim rozmawiał Gare, wspomina o Hazel. Tak naprawdę było to jedyne rozwiązanie, które miało sens, jako że każdy wilkołak w domu usłyszałby strzał i poczułby zapach świeżo przelanej krwi. Wolno działająca, a może i nie. Skuteczna. Bezwzględna. I uderzająco osobista. Ktokolwiek to zrobił, chciał, by Ha
















