Hazel
Gdy szłam przez kampus, ciepłe popołudniowe słońce rzucało złoty blask na okolicę. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, wymachując torbą z butami, które kupił mi Dante. Pikanteria taco wciąż mrowiła mnie na języku, ale nie mogłam być szczęśliwsza.
Usiadłam na swoim stałym miejscu, wpatrując się w torbę. Moje myśli powędrowały do dawnych czasów, kiedy Dante i ja byliśmy tylko dziećmi w sierocińcu
















