Kupiona przez Bliźniacze Bestie

Kupiona przez Bliźniacze Bestie

Autor: Caspian Vane

Ssanie jej piersi
Autor: Caspian Vane
30 lip 2026
POV: Hazel. Minął okrągły tydzień, odkąd po raz pierwszy obudziłam się przygwożdżona do tego ogromnego łóżka między Garem a Maximusem. Wspomnienie przerażającego bloku aukcyjnego wciąż nawiedzało najciemniejsze zakamarki mojego umysłu, a jednak moja obecna rzeczywistość przypominała dziwny sen. Każdego dnia, bez wyjątku, dwie imponujące alfy opiekowały się mną. Trwali u mojego boku, śledząc moje ruchy i upewniając się, że zjadam każdy podany przez nich posiłek. W nocy jeden lub obaj owijali swoje potężne ciała wokół mnie, gdy spałam. Powoli, gruby lód skuwający moje kruche serce zaczął tajać. Nie mogłam powstrzymać się od wniosku, że może, pomimo ich przerażającego pierwszego wrażenia i morderczej reputacji, naprawdę nie zamierzali wyrządzić mi żadnej fizycznej krzywdy. – O czym myślisz? – zapytał łagodnie Gare, a jego głęboki głos wyrwał mnie z zamyślenia. Siedział blisko mnie na pluszowym materacu, wplatając swoje długie palce w moje miękkie loki. Ten powtarzalny ruch był dziwnie kojący. Zamrugałam, patrząc na jego przystojną twarz. – Dlaczego z taką intensywnością przyglądasz się moim włosom? – zapytałam cicho, wypowiadając na głos pytanie, które dręczyło mnie od dni. Uśmiechnął się ciepło, a ostre rysy jego twarzy złagodniały. – Mówiłem ci, że wolę długie włosy. Po prostu czekam, aż odrosną – przyznał bez odrobiny wstydu. Wystawił dolną wargę w zabawnym, dramatycznym dąsie. Absurdalność tej chwili całkowicie mnie zaskoczyła. Ten potężny wilkołak – stworzenie zdolne rozerwać dorosłego mężczyznę gołymi rękami – zachowywał się jak obrażone dziecko z powodu mojej fryzury. To przebiło się przez mój utrzymujący się niepokój. Nie mogłam się powstrzymać. Wypuściłam z siebie szczery, cichy śmiech, który odbił się delikatnym echem w dużej sypialni. Świecące, czerwone oczy Gare'a rozbłysły. Przeniósł ciężar ciała, zachwycony dźwiękiem mojego rozbawienia. – To pierwszy raz, kiedy naprawdę się zaśmiałaś – mruknął cicho, pochylając się, aż poczułam ciepło bijące od jego klatki piersiowej. – A co ze wszystkimi żartami, które opowiedziałem ci w tym tygodniu? Po prostu nie uważasz, że jestem zabawny? Moje policzki zapłonęły pod jego intensywnym spojrzeniem. Spojrzałam w dół na swoje dłonie spoczywające na kocach. – Ja... – zawahałam się, nieśmiało przyznając się do prawdy. – Po prostu się bałam. Po tym wszystkim, co mi się przytrafiło, trudno było mi się zrelaksować. Właśnie w tym czułym momencie, głęboki, autorytatywny głos Maximusa wdarł się do cichego pokoju, rozbijając naszą małą bańkę. – Jest rozsądna – stwierdził gładko Maximus. Odwróciłam głowę w stronę drzwi. Opierał się o ciężką, drewnianą framugę, ubrany w swój nieskazitelny strój biznesowy, obserwując naszą dwójkę ciemnymi, kalkulującymi oczami. – W przeciwieństwie do niektórych osób w tym pokoju. Gare wydał z siebie zirytowane parsknięcie. Poruszył szerokimi ramionami i zaborczo przyciągnął moje ciało bliżej swojej twardej klatki piersiowej, owijając ciężkie ramię wokół mojej talii. – Zdecydowanie wolałbym być nierozsądny niż cały czas spięty – odgryzł się, posyłając bliźniakowi żartobliwe, gniewne spojrzenie. – Biorąc pod uwagę, że to przez ciebie muszę być cały czas spięty, żeby utrzymać tę watahę w działaniu, naprawdę nie pomagasz swojej sprawie – odparował ostro Maximus. Jednak pomimo szorstkich słów, w jego tonie brakowało zwykłego, morderczego jadu. Nie mogłam się powstrzymać. Zaśmiałam się ponownie z ich absurdalnej braterskiej sprzeczki. Ten słodki dźwięk sprawił, że ciemne oczy Maximusa rozszerzyły się w autentycznym zaskoczeniu. Wpatrywał się we mnie przez długą sekundę, zanim rzadki, łagodny uśmiech ozdobił jego zazwyczaj surowe usta. Widok przerażającej alfy o tak miękkim wyrazie twarzy dał mi nagły przypływ odwagi. Wyciągnęłam rękę i poklepałam Gare'a po głowie. – Nie powinieneś wdawać się w kłótnie z bratem, o których wiesz, że je przegrasz – dokuczyłam mu żartobliwie. Maximus odrzucił głowę do tyłu. Wydał z siebie ciepły, głęboki śmiech, który wypełnił pokój, wywołując przyjemny dreszcz na moich plecach. Ciężka, onieśmielająca aura, którą zazwyczaj wokół siebie roztaczał, zniknęła w tej krótkiej chwili. Zanim zdążył powiedzieć cokolwiek więcej, jego telefon komórkowy zaczął dzwonić. Wyciągnął go z kieszeni i westchnął z irytacją. – Muszę odebrać to połączenie – oznajmił Maximus, cofając się na korytarz. Zanim wyszedł, spojrzał bezpośrednio na mnie z ostrzegawczym błyskiem w oku. – Nie pozwól Gare'owi ujść z niczym na sucho pod moją nieobecność. Ciężkie drzwi zatrzasnęły się za Maximusem. Natychmiast Gare zawisł swoim potężnym ciałem nad moim. Nikczemny, szelmowski uśmiech rozciągnął się na jego twarzy. Sięgnął w dół i naciągnął grube prześcieradło na nasze głowy, zamykając nas w ciemnym, intymnym namiocie. – Nie powiem mu, jeśli ty nie powiesz – wyszeptał chrapliwie Gare, a jego gorący oddech owiał moją twarz. Zanim zdążyłam zapytać, co ma na myśli, jego usta wpiły się w moje. Pocałował mnie głęboko, rozchylając moje wargi i smakując mnie z rozpaczliwym głodem. Moje tętno gwałtownie wzrosło. Jego ciężkie biodra przesunęły się do przodu, przygważdżając moje nogi do materaca. Celowo wcisnął swoje rosnące ciepło między moje nogi przez nasze ubrania. Gruby grzbiet jego twardego kutasa ocierał się o moje wrażliwe centrum, posyłając wstrząs płynnego gorąca prosto do mojego rdzenia. Sapnęłam w jego usta. Wykorzystał moje rozchylone wargi, a następnie opuścił swoje mokre usta na moją szyję. Ugryzł delikatnie, skubiąc i ssąc delikatną skórę. Mokre tarcie jego ust i ciężki nacisk jego erekcji ocierającej się o moją miednicę wywołały bezradne, drżące sapnięcia i ciche jęki z mojego gardła. Moje dłonie zacisnęły się na prześcieradłach. Wtedy ciężkie prześcieradło zostało z nas zdarte, wystawiając nas na jasne światło sypialni. – Gare! – wściekły, rozkazujący głos Maximusa przeciął ciężkie, przepełnione pożądaniem powietrze. – Wykaż trochę powściągliwości. Gare podniósł głowę, a jego usta lśniły moim smakiem. Wyglądał, jakby w ogóle nie wstydził się swoich czynów i zwrócił bratu uwagę na to, że wciąż jestem ubrana. Maximus wydał z siebie długie, ciężkie westchnienie. Sięgnął w dół, chwycił brata za ramię i ściągnął potężnego bliźniaka z mojego drżącego ciała. Ciemne, rozpalone spojrzenie Maximusa prześlizgnęło się po mojej zarumienionej skórze, podczas gdy moje galopujące serce desperacko próbowało się uspokoić. – Cieszę się, że w końcu zaczynasz się relaksować – powiedział łagodnie Maximus, siadając na krawędzi materaca. Następnie jego ton nagle stał się poważny i stanowczy. – Jak dostałaś się na tę aukcję? Kto dokładnie cię sprzedał? Brutalne pytanie zrujnowało komfortową atmosferę. Odwróciłam wzrok, a wstyd rósł w moim gardle jak żółć. Podciągnęłam nogi blisko klatki piersiowej, próbując zwinąć się w kłębek i zająć jak najmniej miejsca. – ...moi rodzice zastępczy – wyszeptałam załamanym głosem. Łza spłynęła po moim policzku. – Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jaki to był dzień, dopóki nie zobaczyłam kalendarza na ścianie w tym okropnym miejscu. To były moje urodziny. Moje osiemnaste urodziny. – Twoje co?! – krzyknął Gare, a w jego głosie eksplodowała wściekłość. Jego pięści zacisnęły się po bokach. Maximus i Gare wymienili niezadowolone, mordercze spojrzenie. Odbyli szybką, cichą mentalną rozmowę przez swoją więź alfa, a ich szczęki zacisnęły się z niepohamowanej wściekłości. W końcu ponownie przenieśli na mnie swoje świecące oczy. Maximus uśmiechnął się złośliwie, a ciężkie, ochronne napięcie w pokoju zmieniło się w coś zupełnie innego – coś mrocznego, głodnego i obezwładniającego. – Cóż, w takim razie po prostu będziemy musieli ci to wynagrodzić – zadeklarował gładko Maximus. Sięgnął w dół i przyciągnął moje kruche ciało tak, że przylegało do jego potężnej klatki piersiowej. Odurzający zapach jego bogatej wody kolońskiej zalał moje wyostrzone zmysły. – Będziemy delikatni – obiecał mrocznie, pochylając się i całując mnie z niezaprzeczalną zaborczością. Jego język wślizgnął się do moich ust, przejmując kontrolę nad każdym calem. Ktoś wcisnął włącznik i światła w sypialni zgasły. Drżałam pod miażdżącym ciężarem Maximusa w całkowitych ciemnościach. Gare wślizgnął się na materac tuż obok nas. Jego duża, gorąca dłoń zaczęła gładzić moje nagie uda w górę i w dół, a jego szorstkie wnętrze dłoni wysyłało iskry po mojej skórze. Zanim zorientowałam się, co się dzieje, ubrania zostały zdarte z mojego ciała. Współpracowali z drapieżną prędkością, zostawiając mnie nagą pomiędzy dwoma alfami. Ekspercki dotyk Gare'a ominął wszelkie fizyczne mechanizmy obronne, jakie mi pozostały. Jego grube palce wsunęły się między moje nogi, nawilżając moje mokre fałdki. Mocno pocierał kciukiem o moją nabrzmiałą łechtaczkę, wysyłając intensywne fale czystej przyjemności rozbijające się o mój układ nerwowy. Wygięłam kręgosłup w łuk na łóżku, bezradna wobec przeciążenia sensorycznego. Maximus utrzymywał moje usta w uwięzi, całując mnie tak głęboko, że ledwie mogłam złapać oddech. Następnie głowa Maximusa zeszła niżej po moim tułowiu. Jego gorące, mokre usta chwyciły moją nagą pierś. Ssał głęboko moje wrażliwe ciało, szorstko przeciągając językiem po moim stwardniałym sutku. To połączenie zniszczyło moje zmysły. Straciłam rozum. Gorączkowo wciskałam biodra w potężne ciepło palców Gare'a zagłębiających się w moją śliską cipkę, pochłonięta przez podwójny atak przyjemności. Tarcie palców Gare'a pompujących we mnie, podczas gdy Maximus chciwie pożerał moją pierś, zepchnęło mnie prosto na krawędź. – Ja– Gare–Maximus–Proszę! – wykrzyknęłam bezradnie w ciemny pokój.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Ssanie jej piersi – Kupiona przez Bliźniacze Bestie | Czytaj powieści online na beletrystyka