Hazel
Ktoś pośpiesznie mnie minął, gdy szłam za nią w stronę gigantycznych drzwi na froncie budynku. Obserwowałam, jak wkracza w powietrze i wzbija w górę. Sapnęłam, widząc, jak postać zaczyna odlatywać.
– Jak...
Lyra zachichotała. – Miotły byłyby zbyt oczywiste.
Spojrzałam na inną grupę ludzi, którzy wyczarowywali ogień na dłoniach, rozmawiając znad książek. Gdy przeszłyśmy przez drzwi, poczułam
















