Hazel
Dante skinął głową. – Jeden z nich jest członkiem jego watahy. Drugi to samotnik.
Pokręcił głową. – Przepraszam, że tak to się potoczyło, ale czy chociaż podobała ci się ta część przed walką?
Uśmiechnęłam się do niego. – Była najlepsza… a może jeśli zagramy jeszcze kilka rund, zapomnimy o tym wszystkim.
Odwzajemnił uśmiech. – Umowa stoi.
Weekend minął jak w mgle. W piątek w nocy wróciliśmy t
















