Hazel
Jego oczy się rozszerzyły. „Ja… Ja pierdzielę, naprawdę? Gdzie ostatecznie trafiłaś?”
Oparłam się na wózku i zaczęłam bawić się rąbkiem rękawa. „Cóż. Ja… zostałam adoptowana, ale nie było… To znaczy, nie było najlepiej”.
Jego wargi drgnęły i przytaknął. „Tak też myślałem… wiesz, skoro tu jesteś”.
Skinął głową w stronę reszty grupy. „Nie wiem, czy kogoś z nich pamiętasz, ale oni też byli w si
















