Hazel
Obudziłam się w gabinecie Yvette. Po raz pierwszy od momentu, gdy obudziłam się po byciu chorą, byłam sama. Przeciągnęłam się na kozetce z głębokim westchnieniem zadowolenia i usiadłam. To był prawdopodobnie najlepszy sen, jakiego doświadczyłam od dłuższego czasu.
– Dzień dobry – przywitała się Yvette, idąc korytarzem. Miała na sobie szlafrok i szczotkowała włosy. – Zazwyczaj nie wścibiam n
















