Hazel
Odwróciłam się, by spojrzeć na cztery kobiety po drugiej stronie pokoju. Dwie młodsze zaczęły piorunować mnie wzrokiem błyszczących oczu. Dwie starsze patrzyły na mnie, jakbym nie była warta ich czasu.
– Ile masz lat, dziewczyno? – zapytała starsza szatynka.
– Osiemnaście.
Jej oko drgnęło. – Będziesz się do mnie zwracać z szacunkiem, dziewczyno.
Zamrugałam do niej. – Nie wiem, kim pani jest.
















