POV: Hazel
Ignorując prostackie uwagi pijanego członka watahy, Gare chwycił mój nadgarstek i agresywnie wciągnął mnie z powrotem na wielką, pełną echa salę bankietową. Zanim w ogóle zdążyłam złapać oddech, zaciągnął mnie bezpośrednio na środek zatłoczonego parkietu. Uśmiechał się szeroko, radośnie i zaborczo obracając moim kruchym ciałem w świetle jasnych żyrandoli. Potykałam się raz za razem, wal
















