Hazel
Obudziłam się rześka i wypoczęta, mimo że trochę bolała mnie szyja.
– Chodź – powiedziała Tara, szturchając mnie, bym wyszła z samochodu. Otworzyła drzwi i wysiadła, a blask słońca niemal mnie oślepił. Gdziekolwiek byłyśmy, zbliżał się świt. Słońce już barwiło niebo.
Wstrzymałam oddech, gdy spojrzałam w dal i zobaczyłam wodę.
To musiał być ocean. Stał tam pojedynczy budynek, który wygląda
















