POV: Hazel
Wpatrywałam się w dół na moje masywne, białe łapy spoczywające w zmarzniętej ziemi. Transformacja zdarła ze mnie ludzką kruchość, zostawiając po sobie ciało, którego ledwie rozpoznawałam. Ciemny las nagle wydał się bliższy, ostrzejszy i ogromny. Każdy szelest liści, każdy trzask odległej gałązki odbijał się wyraźnym echem w moich spiczastych uszach. Obok mnie Maximus i Gare nie zawahali
















