POV: Hazel.
Obudziłam się sama. Szeroki materac rozciągał się obok mnie, a pościel była zimna i nietknięta. W ogóle mnie to nie dziwiło. Minął cały, wyczerpujący tydzień od publicznej ceremonii naznaczenia, a rzeczywistość mojego nowego życia zaczęła się stabilizować. Maximus spędzał teraz całe dnie ciągając ze sobą głośno narzekającego, opierającego się Gare'a na niekończące się spotkania polityc
















