Hazel
Usiadłam gwałtownie, dysząc i wpatrując się w ciemność. Ktoś pukał do moich drzwi.
– Hazel? Hazel, otwórz drzwi! Co się dzieje?
Zadrżałam i powlokłam się do drzwi. Łzy płynęły mi po twarzy. Serce tłukło w piersi. Udało mi się je otworzyć, a Tara natychmiast otoczyła mnie ramionami. Na zewnątrz stało też kilka innych kobiet mieszkających na tym samym piętrze.
Uciszała mnie, głaszcząc po włosa
















