Hazel
Przez kilka kolejnych dni uczyłam się pilnie. Nie wychodziłam z pokoju. Nawet nie pozwalałam nikomu mnie odwiedzać, bez względu na to, ile razy Yvette zostawiała mi wolną rękę w tej kwestii.
Tym razem za drzwiami stał beta. Wyszłam na zewnątrz i napotkałam jego spojrzenie.
– Nie jestem waszą luną – powiedziałam. – Proszę, przestańcie tu przychodzić i ze mną o tym rozmawiać.
Skrzywił się, ale
















