POV: Hazel
Ogromna Główna Sala w końcu zaczęła pustoszeć, pozostawiając po sobie dzwoniącą ciszę, gdy przytłaczający tłum rozszedł się. Maximus natychmiast zajął się niekończącymi się obowiązkami watahy dotyczącymi zbliżającej się ceremonii. Członkowie stada zasypywali go pytaniami, odciągając jego uwagę. Ścisnął mocno moją talię, zanim mnie wypuścił.
– Chodź – powiedział Gare, stając obok mnie z
















