Dante
Gdy jechałem dobrze znanymi ulicami w stronę mojego domu, w głowie wciąż kłębiły mi się myśli o Hazel. Jej zaraźliwy śmiech wciąż odbijał się echem w moich uszach, przez co nie mogłem powstrzymać uśmiechu. Było zupełnie jak wtedy, gdy byliśmy dziećmi, tyle że lepiej. Nie musiałem już kleić ani sklejać butów taśmą, żeby dać jej coś lepszego do chodzenia.
Mogłem po prostu ją utrzymywać i o nią
















