Hazel
„Idziemy?”
Ujęłam jego dłoń i pozwoliłam mu wyprowadzić mnie z domu i zejść po schodach. Samochód, którym mieliśmy pojechać, miał szofera. Maximus pomógł mi zająć miejsce na tylnym siedzeniu i wsiadł za mną. Spojrzał na zegarek.
„Powinniśmy być na miejscu w samą porę” – powiedział. „Są tam napoje, jeśli chcesz. Mamy przed sobą kawałek drogi”.
„Dzięki” – powiedziałam i wyciągnęłam z lodówki b
















