Hazel
Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, po czym westchnął głęboko i przestał pisać.
– Szczerze mówiąc, to straszny bałagan, i chciałbym móc zrobić teraz więcej, bez konieczności użerania się z Radą. – Cmoknął z dezaprobatą i pokręcił głową, odkładając tablet. – W porządku, Hazel, oto, co mogę ci zagwarantować. To nie jest najlepsze wyjście, ale najlepsze na ten moment.
Przełknęłam ślinę i skinę
















