Hazel
Po wyjściu Garetha rzadko opuszczałam kwatery Yvette. Tych kilka razy, gdy widziałam członków stada, miało miejsce, gdy przychodzili leczyć rozmaite obrażenia. Najczęściej odnosili się do Yvette z brakiem szacunku, ale na mnie po prostu posyłali wrogie spojrzenia.
– Pieprzony mieszaniec – syknął jeden z nich, mijając mnie i wychodząc z pokoju.
Yvette nuciła pod nosem, mieszając miksturę, po
















