POV: Maximus Flintridge
Oderwałem usta od warg Hazel, zwlekając tylko na tyle długo, by po raz ostatni posmakować jej skóry. – Nawet nie waż się więcej tym stresować – mruknąłem, a mój głos cicho zadudnił w spokojnym pokoju.
Cofnąłem się, wyplątując z pogniecionej, przesiąkniętej potem pościeli. W chwili, gdy stworzyłem fizyczny dystans między nami, Gare poruszył się na materacu. Nie zmarnował ani
















