Mrugnęłam kilka razy, zanim wyrwałam się z otępienia i mój wzrok odzyskał ostrość. Wyraz twarzy Valthazara wydawał się beznamiętny, ale wewnętrzne obwódki jego szarych źrenic zdążyły już rozbłysnąć czerwienią.
„Czy on jest na mnie zły?” – zastanawiałam się, próbując go odczytać.
Rozejrzałam się i zobaczyłam otwartą książkę leżącą na nocnym stoliku przy łóżku. Zdecydowanie nie należała do mnie. Mus
















