Valthazar zostawił mnie przy samochodzie i zaczął iść w stronę głównego wejścia. W moim sercu wirowały najróżniejsze emocje. Najwyraźniejszą był gniew; to jego starałam się ukryć, a jednak wypływał na wierzch bez względu na wszystko.
— Dupek — wymamrotałam pod nosem.
Zatrzymał się i odwrócił. — Co powiedziałaś? — syknął.
Spojrzałam na niego wyzywająco. Chciałam, żeby wiedział, że nie zamierzam mu
















