Oszołomiona, wpatrywałam się w oczy Valthazara, mając nadzieję, że te trzy słowa nie były wytworem mojej wyobraźni. Brzmiały prawdziwie, ale zamęt, który wcześniej opanował mój umysł, nie był czymś, co mogłam łatwo rozgonić. Nie mrugał, nie spuszczał ze mnie wzroku. Wydawał się pewny siebie i zdeterminowany. Nie. Rozsądek wysyłał mi ostrzeżenie, że nie mogę dać się znowu oszukać. Nie mogłam tak ła
















