Oparłam się o sofę, czując się z każdą sekundą coraz słabsza. Do tej pory myślałam, że jedyną niebezpieczną sytuacją, z jaką mogę się spotkać, jest spotkanie z tymi, którzy zostali przeze mnie zwolnieni. Nigdy nie sądziłam, że ktoś weźmie mnie na cel tylko po to, by dopiec Valthazarowi.
"Ja… nie rozumiem" – wymamrotałam. – "Dlaczego ktoś miałby atakować mnie, żeby dotrzeć do Księcia?"
"Czy to nie
















