Mogłabym przysiąc, że barista nie spuszczał ze mnie wzroku przez cały czas, gdy przygotowywał nasze kawy. W jego zachowaniu było coś dziwnego. Przypominało to zachowanie drapieżnika. Obserwował swoją ofiarę – mnie. Postanowiłam odwrócić wzrok, zanim ta iskra paniki, wzbierająca we mnie, całkowicie zawładnie moim umysłem. Dopóki widziałam Patroklosa stojącego na zewnątrz, mój oddech powoli wracał d
















