Od tamtej nocy Ezra stał się moją rodziną, jedyną, jaką miałam. Cieszyłam się, że go mam. Nie tylko nauczył mnie walczyć, ale także pokazał, jak radzić sobie w sytuacji, w której się znalazłam, i jak postępować, by przetrwać. Nauczyłam się udawać, że zależy mi na naukach, jakie zakonnice wpajały dzieciom w Domu św. Anny, i to zaczęło działać na moją korzyść. Zyskałam więcej swobody i lżejszą pracę
















