Kanaros pomógł mi się uspokoić. Poczekał, aż podmuch chłodnego, nocnego wiatru zdejmie rumieniec z moich załzawionych oczu i policzków, a następnie poprowadził mnie z powrotem do sali balowej.
"Chodź. Muszę cię przedstawić kilku ważnym osobom." Uśmiechnął się szeroko, pociągając mnie za rękę w stronę grupy mężczyzn pijących szampana i rozmawiających ze sobą.
"Książę Kanaros! Jak dobrze cię widzi
















