Valthazar wyciągnął mnie z bagażnika. Nie mogłam ustać na nogach. Gdy tylko moje stopy dotknęły ziemi, wpadłam prosto w jego ramiona.
— Ostrożnie — zachichotał, pomagając mi oprzeć się o samochód, z którego mnie wyciągnął.
— J-jak? — wymamrotałam, trzęsąc się z zimna.
Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów, po czym zdjął płaszcz i mnie nim okrył.
— Musimy już iść. Jesteśmy na terytorium watahy, za
















