Wszyscy zmiennokształtni w ułamku sekundy przybrali swoje zwierzęce formy. Stałam na podwyższeniu kilka metrów od nich wszystkich i przerażona obserwowałam sytuację. Spojrzałam na Valthazara. Uśmiechał się nikczemnie, jakby wilkołaki zrobiły dokładnie to, na co liczył.
Drakon, jako czerwonosiersty wilk, stał na czele. Wpatrywał się w Valthazara swoimi ognistymi ślepiami. Valthazar szeroko rozłożył
















