Obudziłam się naga w objęciach Valthazara. Tym razem zostawił inny rodzaj znaku: ślady namiętności. Zostawił je na całym moim ciele. Nie pił mojej krwi. Nie potrzebował jej. Po prostu chciał być ze mną i nie potrafił ukryć, jak bardzo mnie to cieszyło. Głupi uśmiech nie schodził mi z twarzy, gdy leżałam w jego ramionach, udając sen, byle tylko przedłużyć tę chwilę tak długo, jak tylko mogłam. Choć
















