Kiedy się obudziłam, leżeliśmy „na łyżeczkę”. Uśmiechałam się niekontrolowanie, absurdalnie szczęśliwa na wspomnienie zeszłej nocy. Pomyślałam, że nie miałabym nic przeciwko takiemu życiu… dopóki mój mózg nie przeskoczył na moją skomplikowaną rzeczywistość konkubiny i posiadanie Reginy-ukośnik-żony mojego mężczyzny jako sąsiadki, która szczerze mnie nienawidziła. Uśmiech zniknął z mojej twarzy, us
















