Po zakończeniu mojej „audiencji” u ojca, zostałam zaciągnięta do pokoju gościnnego, zgodnie z jego rozkazem. Pokój był dwa razy większy niż mieszkanie, w którym żyłam przez dwa lata. Znajdowało się w nim łóżko, szafa i toaletka z lustrem. Z pewnością to „więzienie” było najelegantszym miejscem, w jakim kiedykolwiek przebywałam, odkąd trafiłam do sierocińca.
Godziny mijały, a ja stawałam się coraz
















