– C-co? – wymruknęłam przerażona.
– Słyszałam, że te wilki stały pod bramami zamku przez kilka godzin, domagając się audiencji. Mówiły, że przychodzą w pokoju i tylko dlatego, że książę ma coś, co należy do nich… – wyjaśniła Marthia.
– I wpuszczono te wilki do środka?! – zawołałam z niepokojem.
Odpowiedziała z wahaniem: – Musiały powiedzieć coś, co ostatecznie przekonało księcia, by pozwolił im we
















