Zarówno Valthazar, jak i Willel wlepili we mnie wzrok, wyczekując mojej reakcji, ale nie byłam pewna, jak powinnam zareagować. Połowa mojego serca skakała z radości, że mam do zaoferowania Valthazarowi coś wartościowego, ale druga połowa krzyczała, że przecież byłam już w takiej sytuacji. Nienawidziłam bycia przedmiotem, czyjąś bezcenną własnością. Właściciel nigdy nie żywi uczuć do swojej „rzeczy
















