Wpatrywałam się w swoją dłoń, sparaliżowana strachem. Po minucie bezruchu na łóżku wstałam i spojrzałam w lustro, jakbym chciała sprawdzić, czy w moim wyglądzie nie zaszły żadne zmiany. Moje ludzkie odbicie nie ukoiło całkowicie niepokoju, ale był to jakiś początek. Wzięłam głęboki oddech i podjęłam twarde postanowienie, by na razie zignorować ten problem, a przynajmniej do czasu, aż porozmawiam o
















