Dyszałam ciężko, a w głowie mi się kręciło. Potrzebowałam kilku sekund, by ogarnąć swoją sytuację. Valthazar wciąż patrzył mi prosto w oczy, gładząc moje dłonie długimi opuszkami palców.
– Dobrze się spisałaś – szepnął i uśmiechnął się szelmowsko.
Wstał, puszczając moje dłonie. Z pewnością wyglądał na zadowolonego, podczas gdy ja wciąż zastanawiałam się, co się właściwie stało. Rozejrzałam się po
















