Blondyn wyciągnął rękę, by chwycić mnie za nadgarstek, ale zrobiłam unik.
— Nie dotykaj mnie! — wrzasnęłam.
— Och, kochanie, nie bądź taka spięta — wężooki gość uśmiechnął się nikczemnie. — Obiecuję, że będziesz wyć z rozkoszy tuż przed śmiercią. Dobrze się tobą zajmiemy.
Zrobiłam kolejny krok w bok. Wiedziałam, że za mną, między regałami, jest przejście. Musiałam zaryzykować i biec. Po lewej stro
















