„Myślisz, że nie widzę, co się tutaj dzieje, Declan?”
Słowa wyrwały się z mojej piersi, zanim zdążyłam pomyśleć. Z mojej kryjówki po drugiej stronie ulicy obserwowałam go – mojego tak zwanego męża – jak siedzi w samochodzie z Fioną. Jej palce muskały jego ramię, jej uśmiech był ostry, wyrachowany. To był ten rodzaj uśmiechu, który mówił: Wciąż jesteś mój.
Declan opierał się o fotel, jego twarz był
















