– Wyjeżdżam, Declan.
Te słowa wydawały się ciężkie, gdy opuszczały moje usta, jak kamienie tonące na dnie jeziora. Nie planowałam ich wypowiadać – nie tego ranka, nie gdy on stał tak blisko, patrząc na mnie, jakby już wiedział, że coś jest nie tak. Ale kiedy słowa padły, nie mogłam ich cofnąć.
Wzrok Declana uniósł się znad papierów na biurku, a jego oczy lekko się zwęziły, jakby mnie nie dosłysz
















