Następny tydzień przypominał ciszę po burzy. Z Silasem Mercerem oficjalnie na pokładzie, biuro tętniło radosną energią. Ten kontrakt był ogromnym zwycięstwem dla firmy, a Declan nie marnował czasu, by upewnić się, że wszyscy o tym wiedzą.
– Jutro organizujemy uroczysty lunch – ogłosił na koniec porannego spotkania. Jego ton był swobodny, ale błysk w oczach zdradzał dumę. – Oczywiście z cateringie
















