– Chciałeś porozmawiać, więc mów – powiedziałam, splatając ramiona na piersi i wpatrując się w Declana siedzącego naprzeciwko mnie przy kawiarnianym stoliku. Mój głos był spokojny, ale czułam, jak zbiera się we mnie burza, podskórny nurt gniewu i żalu, którego do tej pory w pełni do siebie nie dopuszczałam. Ta sama stara kawiarnia, ten sam wypolerowany drewniany stolik, przy którym przez lata wypi
















