Poranek po incydencie w kawiarni był dziwny i nie do zniesienia. Cisza w kuchni była gęsta, cięższa niż kiedykolwiek. Declan opierał się o blat, przeglądając coś w telefonie, jakby próbował wymazać mnie ze swojego umysłu. Stałam przy zlewie, gapiąc się na ten sam plasterek chleba bez masła przez całą wieczność, a moje myśli pędziły jak szalone.
Nie mogłam już tego znieść. – Naprawdę zamierzamy sp
















