Bransoletka leżała na stole, jakby tam nie pasowała.
Nie nosiłam jej od momentu przyjazdu. Wmawiałam sobie, że to nic nie znaczy – że to tylko kolejny element układu. Ale prawda była taka, że nie mogłam na nią patrzeć, nie myśląc o Declanie. Nie czując... rozdarcia.
Przesunęłam pudełko na sam koniec stołu, ale ciężar w mojej piersi ani drgnął.
– Idę na spacer – rzuciłam, gwałtownie odsuwając si
















