Gdy impreza dobiegała końca i ostatni goście zaczęli wychodzić, zauważyłam, że Declan zerka na mnie kątem oka. Miał tę minę – filuterną, jakby zaraz miał rzucić komentarz, przez który pożałuję, że kiedykolwiek podpisałam ten kontrakt małżeński.
– Cały wieczór piorunowałaś mnie wzrokiem, wiesz o tym? – zagadnął swobodnie, poprawiając krawat.
Uniosłam brew. – To się nazywa pilnowanie męża, żeby ni
















