Resztę poranka spędziłam na krążeniu po salonie, od czasu do czasu rzucając wrogie spojrzenia zaproszeniu, jakby mogło zniknąć pod wpływem mojego wzroku.
Nie zniknęło.
Do południa przestałam udawać, że mnie to nie rusza.
Matka Declana nie testowała tylko jego – testowała też mnie.
I nienawidziłam faktu, że część mnie chciała ten test zdać.
Dźwięk otwieranego zamka wyrwał mnie z przemyśleń.
Declan
















