— I to nazywasz rajem? — mruknęłam, wysiadając z samochodu i mrużąc oczy przed wielkim, zalanym słońcem wejściem do Aurelia Point Resort. Palmy kołysały się na wietrze, a ich cienie tańczyły na brukowanym podjeździe.
Declan uśmiechnął się półgębkiem, podając kluczyki parkingowemu. — Nie ma za co.
— Za co? — odcięłam się, poprawiając okulary przeciwsłoneczne. — Za porwanie mnie pod płaszczykiem dob
















